To był prawdziwie bajkowy dzień, a głównym bohaterem było… słońce!
Od rana grzało tak mocno, że można było pomyśleć, iż na chwilę przenieśliśmy się do Chorwacji.
Dzień rozpoczęliśmy tradycyjnie od porannej gimnastyki. Tym razem poprowadził ją jeden z naszych podopiecznych, a wszyscy ćwiczyli w rytm „Czoko czoko czoko lade…”. Energii i uśmiechów nie brakowało – dobra robota! 
Przedpołudnie upłynęło na rehabilitacji i ćwiczeniach usprawniających. Pogoda dopisała tak bardzo, że… na obiad trzeba było prawie wyciągać wszystkich z plaży. 
Po południu trudno było nadążyć za planem, bo wyglądał mniej więcej tak: plaża – konie – plaża.
Było pływanie, zabawy i ćwiczenia w wodzie, piłka wodna, rowerki wodne, kajaki, a później wyczekiwana przez wielu hipoterapia. Gejzer, Oskar i Romi jak zawsze skradli serca naszych uczestników.
Po spotkaniu z końmi oczywiście… wróciliśmy na plażę. A woda wieczorem była tak przyjemna, że niektórzy zgodnie stwierdzili, iż jest cieplejsza niż w środku dnia.
To był dzień pełen słońca, ruchu, śmiechu i małych chwil, które tworzą najpiękniejsze wakacyjne wspomnienia. 






































